Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa Scottoline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa Scottoline. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2014

Nie odchodź - Lisa Scottoline


Tytuł oryginału: Don't go
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 4 lutego 2014
„Co się dzieje, czemu nie dzwonisz? Usłyszała kroki oddalające się w kierunku wyjścia. Zaczekaj, nie odchodź, proszę, pomóż mi!''

Rzadko kiedy jakaś książka zaskakuje już na samym początku. Często dopiero po kilku rozdziałach zaczynamy oswajać się z daną historią, czytać ją z coraz większym zainteresowaniem. Jednak w przypadku pozycji Nie odchodź rzecz ma się inaczej. Bo już wstęp wbił mnie w fotel i wywołał niemałe zdziwienie, zniesmaczenie i przerażenie. Początkowe opisy, które zaserwowała czytelnikom Lisa Scottoline chwytają za serce, ale  jednocześnie chce się aby dobiegły już końca. A przecież przed nami jeszcze cała pozycja z opowieścią, która zapada na długo w pamięć.

Mike Scanlon to trzydziestosześcioletni lekarz, który odbywa służbę w Afganistanie daleko od swojej żony Chloe i niedawno urodzonej córki. Niespodziewana informacja o śmierci Chloe wstrząsa nim, a jeszcze bardziej szczegóły, których dowiaduje się po powrocie do kraju. Mężczyzna próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy tak naprawdę znał kobietę, z którą się ożenił. Musi też znaleźć odpowiedź na to, czy zna również siebie. Najważniejszym wyzwaniem dla niego będzie zajęcie się córką, z którą nie miał dobrego kontaktu ze względu na swoją pracę i o której wie niewiele.

Nowa powieść Lisy Scottoline jest równie dobra jak ta, którą czytałam ponad rok temu, Spójrz mi w oczy. Tu tak jak i tam autorka podjęła się tematu trudnego, trochę kontrowersyjnego i smutnego zarazem. Nie jest to pozycja wybitna, którą można byłoby nazwać arcydziełem literatury. Jednak z pewnością trafi ona do czytelników, którzy gustują w życiowych historiach, w których dużą rolę odgrywają emocje.

Nie odchodź spodobało mi się przede wszystkim dzięki niespodziewanym zwrotom akcji, których jest dość sporo, a dzięki nim lektura staje się ciekawsza i nie nuży. Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, nie mogłam się od niej oderwać i kilka godzin później była już przeczytana. Warto zwrócić uwagę na opisy wojennego Afganistanu oraz postaci, którzy są tam umiejscowieni. Najciekawsi i najbardziej wyraziści są lekarze, którzy mają specyficzne poczucie humoru, dzięki któremu próbują rozładować napięcie. Interesujące są też relacje pomiędzy Mikiem, który chce zbliżyć się do własnej córeczki, a Bobem i Danielle, którzy mu to utrudniają, pomimo tego, że nie są rodzicami dziewczynki. To jeden z takich wątków, który trafia do nas pomimo tego, że do końca nie rozumiemy zachowania niektórych ludzi.

Nie odchodź to opowieść, która skupia się na ojcowskiej miłości do dziecka i pytaniach które musi postawić sobie Mike, aby wiedzieć, co jest dla niego priorytetem. Sięgając po tę pozycję nie miałam konkretnych oczekiwań, nawet nie sądziłam, że aż tak bardzo mi się spodoba. Bo nie jest to lektura łatwa, nie da się o niej zapomnieć od razu po przeczytaniu i przejść płynnie do swojej codziennej rzeczywistości. Nadal w myślach gdzieś przypominamy sobie fragmenty z książki i nie możemy przestać rozmyślać o niesprawiedliwości na świecie. Uważam, że warto zwrócić na nią uwagę, bo czyta się ją naprawdę szybko, wzbudza wiele emocji no i niezwykle trudno się od niej oderwać.
Moja ocena 5/6, 8/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

niedziela, 14 października 2012

Spójrz mi w oczy - Lisa Scottoline


Tytuł oryginału: Look again
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: wrzesień 2011
Książka dostępna tutaj: .klik.
 „Złe rzeczy są jak fale. Zawsze będą się nam przytrafiać i nikt nic na to nie poradzi. To część życia, tak samo jak fale są częścią oceanu. Jeśli stoisz na brzegu, nigdy nie wiesz, kiedy nadpłyną. Ale nadpłyną. Trzeba tylko pamiętać, żeby po każdej z nich wynurzać się z powrotem na powierzchnię, to wszystko.”

Kiedy zobaczyłam okładkę książki Spójrz mi w oczy i rekomendację Picoult na górze, wiedziałam, że będę musiała tę pozycję przeczytać prędzej czy później. Do tego później doszedł opis, który bardzo mnie zaciekawił, no i stało się - powieść stoi na półce przeze mnie przeczytana i żałuję jedynie tego, że już się skończyła. Przypuszczałam, że może mi się spodobać, ale nie aż tak, snułam domysły nad tym, że może mnie wciągnąć, ale nie aż tak, że nie słyszałabym tego, co do mnie mówią domownicy..

Ellen Gleeson pewnego dnia w skrzynce pocztowej znajduje na ulotce zdjęcie, z którego spogląda na nią jej syn, o imieniu Will. Tylko że ulotka, którą trzyma w ręku, jest o uprowadzonym dziecku. Postanawia jednak nie zaprzątać sobie tym głowy, co na początku jej się udaje, ale po jakimś czasie nie może przestać o tym myśleć. Bohaterka podejmuje się niebezpiecznego zadania - chce dowiedzieć się prawdy, czy naprawdę Will został porwany, czy to po prostu inny chłopiec tylko podobny do jej synka. Jej prywatne śledztwo od początku nie idzie odpowiednim torem, nieustannie coś jest nie tak, a mimo to - nie poddaje się. Ellen na okrągło wyobraża sobie, co zrobi, kiedy to wszystko okaże się prawdą. Czy odda go jego biologicznym rodzicom? Na dodatek, gdy jest już blisko prawdy okazuje się, że życie jej i życie synka wisi na włosku..

Lisa Scottoline jest autorką licznych bestsellerów, a jej książki ukazały się w trzydziestu dwóch krajach, w łącznym nakładzie ponad trzydziestu milionów egzemplarzy. W Polsce do tej pory mogliście zapoznać się z jej twórczością w powieści Ocal mnie, a teraz przyszła pora na kolejną - Spójrz mi w oczy. To było jednak moje pierwsze spotkanie z piórem tej pisarki i uważam je za całkowicie udane, ponieważ historia wciągnęła mnie już od pierwszej strony i tak naprawdę nie mam praktycznie jej nic do zarzucenia. Może jedynym minusem jest to, że mimo napięcia (które towarzyszy podczas całej lektury) w pewnym momencie zaczęłam się nudzić, bo chciałam, aby w końcu się to wyjaśniło. Scottoline wprowadziła kilka pobocznych wątków, które właśnie wtedy, gdy powieść zaczęła mi się dłużyć, były najważniejsze. A później miałam wrażenie, że wybuchł wulkan, bo to co rozegrało się na kartkach tej pozycji wprawiło mnie w ogromne zdziwienie.

Są  książki, o których od razu po przeczytaniu się zapomina i takie, które pozostają w nas naprawdę na długo. To właśnie o nich nieustannie rozmyślamy, zadajemy sobie pytania, co zrobilibyśmy na miejscu bohaterów, co wtedy czulibyśmy itd. Do takich powieści zawsze należały te Jodi Picoult, a dzisiaj dołącza do nich Spójrz mi w oczy. Bo mimo tego, że zakończenie było całkiem pomyślne, nie wyobrażam sobie tego koszmaru, przez który przejść musiałaby matka adoptowanego dziecka.

Lisa Scottoline pisze prostym, przystępnym językiem, dzięki któremu łatwo jest zrozumieć wiele procedur prawa rodzinnego, czy też informacji związanych z medycyną. Autorka skonstruowała bardzo udaną fabułę, w której ciężko doszukać się czegoś, co by do niej nie pasowało. Warto też wspomnieć o kreacji bohaterów, którą uważam za całkiem ciekawą. Poznajemy Ellen, która jest dziennikarką i matką Willa. Spotkamy też Marcelo, który jest naczelnym Ellen, Sarah - jej wredną koleżankę z pracy, Connie - opiekunkę Wila i wielu innych, którzy przyczynią się do całkowitej zmiany w życiu bohaterki. W postaciach, które wymyśliła pisarka można doszukać się wielu cech, które każdy z nas posiada. Dzięki temu lepiej możemy zrozumieć ich postępowanie, przewidzieć to co zaraz zrobią itp.

Spójrz mi w oczy polecam przede wszystkim osobom, które lubią powieści obyczajowe wzorowane na prawdziwych wydarzeniach. Jestem też pewna, że jeśli twórczość Picoult do Was przemawia, ta też będzie, a może nawet bardziej? To pozycja, która wciąga od pierwszych stron i która sprawia, że nie można o niej od razu zapomnieć. Polecam gorąco. :)
Moja ocena 5/6, 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Pani Ani i wyd. Prószyński i S-ka! :)