Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2016

2015

Tradycyjnie początek roku zaczyna się od podsumowania tego poprzedniego. Dwanaście miesięcy temu nie wypisywałam żadnych postanowień noworocznych i chyba dobrze, bo pewnie nic by z nich nie wyszło. Cholernie bałam się 2015 roku - bo studniówka, matura, aplikacja na studia, bo pierwsza praca za granicą, przeprowadzka do innego miasta, studia. I okej, to wszystko było stresujące (nawet nie wiecie jak bardzo!), ale cieszę się, że przeżyłam. Teraz wspominam to wszystko z lekkim uśmiechem na twarzy. Właśnie z tych wszystkich stresujących sytuacji wyniosłam najwięcej i chyba trochę się przez nie zmieniłam. 

Jeśli chodzi o kulturalną część mojego życia, too... wszystko się poprzekręcało. Nie wiem tylko czy w dobrą stronę (chyba nie bardzo - przynajmniej jeśli chodzi o literaturę). Przeczytałam bardzo mało książek, na pewno mniej niż 30. Najlepiej z nich wszystkich wspominam Podróże z Herodotem Kapuścińskiego i Petrodor Shepherda. Pojawiłam się też w końcu na Targach Książki w Krakowie, ale nie podobało mi się, he. 

Z muzyką jest podobnie jak w ubiegłym roku - bo króluje Florence + the Machine i ich nowy album, który okazał się jednak bardzo super, chociaż nie tak jak wcześniejsze. I ich koncert w Łodzi, który był wspaniały i brokatowy. Kolejni - Marina & the Diamonds, Lana Del Rey, God Is an Astronaut, Madonna, Halsey, Ellie Goulding, Halestorm. To ich słuchałam najczęściej. Najbardziej polubione albumy - BØRNS Dopamine, The Dumplings Sea You Later, Marina & the Diamonds FROOT, Madonna Rebel Heart, Lana Del Rey Honeymoon. 

Filmyyy! Najlepszym jest zdecydowanie dokument Herzoga Szczęśliwi ludzie - rok w tajdze. Jeśli lubicie mroźne klimaty to bardzo polecam. Stowarzyszenie Umarłych Poetów to film, który skradł moje serce i nie wiem dlaczego zobaczyłam go dopiero w tym roku. Naprawdę warto obejrzeć! Piękny umysł też wywarł na mnie ogromne wrażenie. Z nowszych - świetna była ostatnia część Kosogłosa. :) 

I to byłoby na tyle. 2015 może pod względem książkowym był trochę bez sensu (bo halo, Amanda, kiedyś czytałaś cały czas?), ale pod innymi względami był naprawdę super. Przynajmniej udało mi się sporo zobaczyć i poznać nowych, świetnych ludzi. A jak było u Was? :)

Wszystkiego dobrego w 2016 miśki! 

niedziela, 4 stycznia 2015

Podsumowanie 2014 roku

Styczeń, nowy rok. To chyba czas podsumować ten stary, co? Kiedy sobie tak myślę jakim słowem bym go opisała, to chyba nazwałabym go dziwnym rokiem. Nie był zły, był nawet bardzo super i mam po nim mnóstwo dobrych wspomnień, ale chyba czegoś zabrakło. Blog poszedł trochę w odstawkę, co widać po liczbie postów w porównaniu do poprzednich lat, czytanie nie było chwilami takie fajne, jak chyba powinno być. Ale może 2015 aż taki zły nie będzie, hm? :3

Tak czy siak, mam dla Was poniżej 10 najlepszych książek, jakie udało mi się przeczytać w 2014 roku!
O Joyland, Mieście Śniących Książek i Magii indygo pisałam już na blogu, więc odsyłam do recenzji (tytuły macie podlinkowane). Pierwsze trzy wywarły na mnie chyba największe wrażenie - dałam im najwyższą ocenę. Uniesienie jest zwieńczeniem mojej ulubionej serii o aniołach - Upadli i jest serio świetne, Ostatnie życzenie pochłonęłam bardzo szybko i mam nadzieję, że w tym roku sięgnę po kolejne tomy Wiedźmina. :)
W tym roku udało mi się przeczytać w końcu Mistrza i Małgorzatę i oprócz tego, że jest to najlepsza lektura, jaką przeczytałam, to sama w sobie jest genialna i z pewnością wrócę do świty diabła! Anna Karenina choć długa, to baardzo ciekawa i napisana tak cudownym i lekkim językiem, że musicie po nią sięgnąć! A o Tajemnicy Filomeny, Królu uciekinierze i Czymś do ukrycia pisałam trochę, więc zapraszam do przeczytania recenzji.

I kilka wartych polecenia filmów. Przede wszystkim Gwiazd naszych wina, o którym słyszał chyba każdy, ale jeśli ktoś nie widział, to serio trzeba nadrobić! Złodziejka książek to obraz, który zapamiętam na długo, a Wszystko za życie jest tak dobrym filmem, że nawet sobie nie wyobrażacie. Więc musicie sobie to wyobrazić i koniecznie obejrzeć, bo no aw! :3 A jeśli lubicie dokumenty, to polecam Spotkania na krańcach świata... o Antarktydzie. :)
Co zaś tyczy się muzyki, too... Okazuje się, że najczęściej słuchałam Florence + the Machine, God Is An Astronaut, Halestorm, Arctic Monkeys i gdzieś  tam jeszcze Lany Del Rey. Z pojedynczych utworów najwięcej męczyłam Breath of Life Maszyn, S.O.S. Indili (;o), Another Love Toma Odella, New Year's Eve MØ i Rock Show Halestorm.

Nie chcę już przedłużać, więc po prostu dziękuję, że nadal czytacie Niebiańskie Pióro, wracacie tutaj, pytacie o różne rzeczy i znosicie brak systematyczności. Wszystkiego dobrego w 2015 roku! ♥

wtorek, 17 czerwca 2014

Kroniki krwi 1-3, Richelle Mead

 „Świat jest moją sceną. Trzymaj się blisko mnie, a dostaniesz gwiazdorską rolę w tym przedstawieniu.''

Moja miłość do świata nocnych istot Richelle Mead nie skończyła się na Akademii Wampirów. Autorka stworzyła nową serię opartą na dobrze nam znanej historii Rose, Dymitra i Adriana. Sama się sobie dziwię, że sięgnęłam po nią dopiero teraz, ale za to przeczytałam trzy części jedna za drugą. Powtórka z AW? Prawie, brakuje tylko trzech tomów. Myślałam na początku, że ten cykl nie spodoba mi się aż tak bardzo, bo nie będzie tu moich ulubionych bohaterów. Guzik prawda. Jest za to Adrian i Sydney. No i okazało się, że Kroniki krwi dorównują poziomem Akademii.

Sydney popadła w niełaskę alchemików za to, że pomagała Rose Hathaway, dampirzycy, która była oskarżona o królobójstwo. Teraz, aby udowodnić swoją niewinność i wierność dla organizacji będzie musiała chronić księżniczkę Jill Dragomir, którą ktoś usilnie próbuje zlikwidować. Zadaniem alchemików jest dbanie o życie ludzi i zacieranie śladów po wampirach. Trzymają równowagę pomiędzy dwoma światami i muszą zawsze swoją pracę stawiać na pierwszym miejscu. Dla Sydney z czasem będzie to trudniejsze - obecność tylu wampirów i dampirów łatwe nie będzie, ale może jej w tym pomóc nie kto inny jak Adrian Iwaszkow...

„Użyłem płynu o sosnowym zapachu. Rozumiesz, posprzątałem. - Wykonał dramatyczny gest w stronę kuchni. - Tymi rękami, które nie plamią się pracą.'' 

Bardzo podoba mi się to, że autorka postanowiła stworzyć serię, w której główną bohaterką jest Sydney Sage, bo z Akademii Wampirów wiemy o niej tak naprawdę niewiele. Jej postać była owiana tajemnicą, a przez to strasznie intrygowała. Tutaj miałam wrażenie, że to zupełnie inna osoba niż tam - a to dlatego, że czytamy powieść z jej perspektywy i znamy jej wszystkie uczucia i myśli, nawet te najbardziej skryte. Fajne jest w niej również to, że nie wiadomo do końca jak postąpi w danej sytuacji, jaką podejmie decyzję. Najpierw rozsądna i bardzo odpowiedzialna, potem zaczyna się zmieniać.

Teraz wyobraźcie sobie, że do takiej uporządkowanej dziewczyny, Richelle Mead dobrała Adriana, który znany jest z uwielbienia do alkoholu, kontrowersyjnych zachowań i nieobliczalności. Muszę przyznać, że wyszło z tego wiele zabawnych sytuacji, przez które nie mogłam przestać się śmiać. Dzięki tej dwójce nie dało się nudzić, cały czas wynikały jakieś dziwne problemy. A nie można zapomnieć o pozostałych bohaterach, którzy serwują nam kolejne porcje emocji i zabawy. Przybywa ich też z tomu na tom coraz więcej, pojawiają się nowe zagadki i jest coraz ciekawiej!

 „Wiesz... - zaczął - w normalnych okolicznościach fakt, że zaprosiłaś mnie do sypialni, byłby wydarzeniem dnia.''

Pisarka nie skupia się wyłącznie na alchemikach i wampirach, a wprowadza również inne organizacje i ludzi z pewnymi zdolnościami. Nie chcę dużo zdradzać, ale możecie być pewni, że świat w Kronikach krwi może okazać się nawet bardziej skomplikowany niż w AW. To co najbardziej lubię w twórczości Mead to jej lekki styl, dzięki któremu przez lekturę się płynie. Nie ma też jakichś zawieszeń i nudnych wątków - całość trzyma się naprawdę nieźle i nie da się oderwać od czytania.

Mogę przyczepić się jedynie do powtarzania tego co już było (tak samo jak w Akademii Wampirów), autorka w drugim tomie przypomina co było w pierwszym, a trzecim co było w drugim. Jest to dobre dla tych, którzy sięgają po kolejne części po paru miesiącach, a dla mnie nie, kiedy sięgam po nie jedna za drugą. Chwilami też irytowała mnie Sydney, która była za bardzo idealna, którą wszyscy chwalili i nie miała żadnych wad. Zaczęło się to z czasem zmieniać, ale sami rozumiecie, że nie ma nikogo idealnego i to wypadło trochę mało realistycznie.

Co nie zmienia faktu, że Kroniki krwi są super! Nie potrafiłam skupić się przez tę serię na nauce i kiedy robiłam sobie przerwy, to cały czas myślałam, co się stanie z bohaterami. Końcówka każdej części została tak napisana, że można się pokroić z ciekawości co będzie dalej... No właśnie. Ja mam ochotę po przeczytaniu Magii indygo, a czwartego tomu jeszcze nie ma. Tak więc, jeśli znacie świat AW polecam bardzo, ale to bardzo: Kroniki krwi, Złotą lilię i Magię indygo


piątek, 2 maja 2014

„Ostra jak kolec, dzielna nad życie'' - o dzikiej Rose i Akademii Wampirów

Czasami bardzo trudno jest mnie przekonać do czegoś, na przykład do przeczytania jakiejś książki, czy całej serii. Bo postanowię sobie, że wcale nie mam ochoty jej poznawać i tak uparcie stoję przy swoim zdaniu do czasu, aż uzmysłowię sobie, że dana osoba nie da mi spokoju dopóki nie zapoznam się z nią. Tak miałam z Akademią Wampirów. Kiedy pierwszy raz o niej usłyszałam (i musiałam  przy okazji wysłuchać hymnu pochwalnego na jej cześć), pomyślałam sobie: kolejna seria o wampirach! I tak sobie myślałam przez kilka miesięcy co jakiś czas maltretowana przez przyjaciółkę - Jak możesz nie chcieć tego czytać!; To jest takie fajne!; Musisz to przeczytać!. Sami rozumiecie, cierpliwość ma swoje granice... 

Przeczytałam pierwszy tom. Był całkiem okej. Chociaż parę rzeczy mi się nie spodobało, to jednak sięgnęłam po kolejny, a potem po trzeci, czwarty i tak do szóstego. Sześć tomów w cztery dni - druga klasa gimnazjum. Dużo się nie zmieniło, bo w tym roku zrobiłam powtórkę z rozrywki! Zajęło mi to tylko dwa dni dłużej, a bawiłam się równie dobrze jak parę lat temu. Akademia Wampirów jest teraz jedną z moich ulubionych, co ja piszę, jest moją ulubioną serią książkową do której mogę wracać milion razy i ekscytować się pewnymi fragmentami jak małe dziecko, które dostanie nową zabawkę. Tak, tak - a teraz postaram się Wam wyłożyć co i jak.

„Dawno temu zawarłam układ z Bogiem. Obiecałam mu wiare, pod warunkiem, że pozwoli mi pospać dłużej w niedzielne poranki.”

Rosemarie Hathaway jest pół-człowiekiem i pół-wampirzycą (dhampirem), której zadaniem jest ochrona dobrych wampirów - morojów przed złymi strzygami. Od urodzenia uczy się zasad walki w szanowanej i szczycącej się pradawną historią szkole dla wampirów i dhampirów - w Akademii Świętego Władimira. Najlepsza przyjaciółka Rose, a zarazem ostatnia dziedziczka rodu - Wasylissa Dragomir przeżyła śmierć rodziców i starszego brata, a teraz grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. Na dodatek dziewczyny poznają wybitnego nauczyciela walki Dymitra Bielikowa (tak jak Rose, również jest on pół-wampirem).
  
Wikipedia lepiej radzi sobie z opisami niż ja i jest większa szansa, że lepiej zrozumiecie. Kiedyś przeczytałam podobny i wcale nie wydał mi się szczególnie oryginalny. Bo szkoła kojarzyć się może z Hogwartem (z tą tylko różnicą, że tam są czarodzieje, a tutaj wampiry i dhampiry), a same istoty nocy były wtedy tak popularne w literaturze, że nie dawałam AW praktycznie żadnych szans. Ale wszystko się zmieniło, kiedy poznałam świat stworzony przez Richelle Mead.
 Jest inny, a tę inność zawdzięcza niesamowicie wyrazistym i barwnym bohaterom, których rozmowy często mogły rozłożyć na łopatki i wywoływać niekontrolowane wybuchy śmiechu. Autorka zbudowała główne wątki, na których starała się skupiać nie tylko swoją, ale i czytelników uwagę - wątek walki o władzę, miłości, walki ze strzygami, przyjaźni i wielu innych pobocznych, niemniej równie ważnych. Ich mnogość sprawiała, że nie dało się zrobić kilkudniowej przerwy między tomami - dlatego skończenie tomu trzeciego o drugiej w nocy nie przeszkadzało mi w tym, żeby zacząć czwarty kilka minut później. AW to takie pudełeczko czekoladek - czyta się dotąd, aż skończy się wszystko. Co z tego, że bolą oczy i powinno się pójść spać. Rose i spółka ważniejsi! 

Akademię Wampirów kocham przede wszystkich za dziką i szaloną dhampirkę Rose oraz surowego i śmiesznego Dymitra (Dimkę). Mogłoby nie być pozostałych postaci, a i tak byłoby ciekawie bo to oni są, że się tak wyrażę, gwiazdami tego cyklu. Często wkurzałam się na pisarkę za to, że nie skupia się na tej dwójce, tylko pokazuje nam, co dzieje się u pozostałych, ale no... Hathaway i Bielikow są fajniejsi! Później dołącza tu również Adrian, który jest przeciwieństwem Dymitra - ale nie będę się o nim rozpisywać, bo mogłoby się to skończyć źle. Na przykład na dwóch stronach worda. Także nie. Sami zobaczcie jacy są kochani i jak szybko ich polubicie :).

 Kiedy czyta się jakieś książki po dwa razy, albo i więcej, to czasami może zmienić się nasze zdanie o nich. Moje zmieniło się na lepsze (tak jakby). Bo bardziej zaakceptowałam część pierwszą, ale zauważyłam dziwną przypadłość Richelle Mead. Autorka lubi się powtarzać, czyli że w drugim tomie będzie przypominać co działo się w pierwszym, a w trzecim co... no wiecie. A najwięcej uzbierało się tego w części czwartej. I jest to okej dla osób, które miały kilkumiesięczną przerwę pomiędzy tomami, dla mnie nie bardzo. Bo pięć minut wcześniej przeczytałam o tym i teraz muszę czytać to znowu. Trochę irytujące, ale da się z tym żyć dalej. No i jeszcze Rose, która ogólnie jest cudowną bohaterką, ale chwilami jej waleczność i to, że sama sobie ze wszystkim poradzi było dziwne. Wybaczyłam. Bo to Akademia Wampirów, rozumiecie. 

Fabuła rozgrywa się nie tylko w murach szkoły, ale i poza nimi, gdzie dzieje się duużo więcej. Brak ochrony, latające sobie gdzie popadnie strzygi czyhające na wampiry czystej krwi - to taki ułamek życia poza Akademią. Jednak czytanie o przygodach bohaterów wśród społeczeczności młodych i uczących się ma swój jakiś niepowtarzalny klimat. Pokazuje też pewien kontrast, pomiędzy tym jak wygląda szkolenie na strażnika w szkole, w której wszyscy mają zapewnione bezpieczeństwo i poza nią, kiedy każdy jest zdany wyłącznie na siebie. 
 Richelle Mead miała naprawdę bardzo dobry pomysł na stworzenie świata, w którym dhampiry chronią morojów przed strzygami i wyszło jej to rewelacyjnie. Połączyła ze sobą mnóstwo wątków, które razem tworzyły coś co miało sens i co bawiło mnie podczas czytania. Akademia Wampirów to gigantyczny pochłaniacz czasu, a przynajmniej w moim przypadku taki jest - bo nie potrafię oderwać się od przygód Rose, Dymitra, Lissy, Christiana i wielu innych postaci. Cały czas dzieje się u nich coś ciekawego i chwilami chciałoby się, aby autorka przestała wpakowywać ich w kłopoty - odpoczynek od czytania raz na jakiś czas byłby fajną sprawą. Tylko tak jakby się nie da. 

Przekroczyłam próg Akademii Świętego Władimira, odwiedziłam kurort zimowy podczas ferii, widziałam walkę z całym zastępem strzyg, wraz z Rose przebyłam całą Syberię w poszukiwaniu kogoś, kto powinien umrzeć i próbowałam ocalić z nią pewną duszę... A to tylko przedsmak tego, co udało mi się zobaczyć i zrobić w podróży dzięki Richelle Mead. Pewnie pokroiłabym się na kawałki, gdyby pisarka nie wpadła na taki wspaniały pomysł, jakim było stworzenie kolejnej serii opartej w jakimś stopniu na AW. Mowa tu o Kronikach krwi, cyklu, w którym spotkać można dobrze znane nam postaci. Wracając jednak do Akademii Wampirów. Dla mnie jest to jedna z ważniejszych serii, a książki zajmują specjalne miejsce nie tylko na półce, ale również w moim sercu. Rzadko kiedy udaje mi się aż tak bardzo zżyć z głównymi bohaterami jak tutaj i tak często wracać do nich myślami. 

Moja córeczka – mruknął. – Zaledwie osiemnastolatka, a już została oskarżona o popełnienie morderstwa, pomagała kryminalistom i ma na koncie więcej ofiar niż większość strażników przez całe życie. – Urwał. – Nie mógłbym być bardziej dumny.''

Właśnie dlatego zachęcam Was do zapoznania się z tą serią. Może Wam spodoba się tak bardzo jak mi? Bo z pewnością nie jest ona nudna, a zabawna, szczera, z niespodziewanymi zwrotami akcji i najlepszymi bohaterami, jakich widział świat. Serio!

 Akademia Wampirów | W szponach mrozu | Pocałunek cienia | Przysięga krwi | W mocy ducha | Ostatnie poświęcenie 

Zdjęcia pochodzą z: http://weheartit.com/

środa, 1 stycznia 2014

Wracam na moment do 2013 roku;)

Hej! Każdy rok mija coraz szybciej, przynajmniej zawsze się ma takie wrażenie. Ja mam. Nie umiem też do końca powiedzieć czy był to udany rok czy nie - z jednej strony tak, a z drugiej nie. Dzisiaj napiszę o kilku książkach, które wywarły na mnie największe wrażenie. Nie chcę wracać do tych najgorszych pozycji, bo uważam że nie warto, a przecież powinno wspominać się same dobre rzeczy. :)

  1. Władca Pierścieni, J.R.R. Tolkien - właściwie nie wiem co tu napisać, to po prostu obowiązkowa pozycja każdego miłośnika fantastyki. Na mnie wywarła ta książka olbrzymie wrażenie i jestem pewna, że kiedyś do niej wrócę.
  2. Gwiazd naszych wina, John Green - powieść i autor, którzy narobili w tym roku trochę szumu i w sumie nie ma się czemu dziwić. To jego najlepsza pozycja (według mnie). Bardzo podobało mi się to jak autor przedstawił nam relację głównych bohaterów oraz ich stosunek do choroby. Całkowicie inne spojrzenie na temat, o którym boimy się mówić.
  3. Złodziej dusz, Aneta Jadowska - nadal pamiętam jak czytałam ją do późna w nocy, a następnego dnia praktycznie usypiałam w szkole na lekcjach. Ale było warto. To historia, która wywraca życie do góry nogami i nie da się od niej wprost oderwać. No i ten humor!
  4. Grim. Pieczęć ognia, Gesa Schwartz - nie sądziłam, że zostanę tak pozytywnie zaskoczona. Autorka stworzyła świat zupełnie nowy, tętniący życiem i taki do którego chce się aż wracać. Nie mogę się doczekać drugiego tomu :>.
  5. Dziedzictwo, C.J. Daugherty - to drugi tom (pierwszy to Wybrani). Wybrałam dwójkę, ponieważ spodobała mi się bardziej. To opowieść, której fabuła rozgrywa się z murach elitarnej Akademii Cimmeria i w której nie ma nadprzyrodzonych zjawisk i istot. Jest genialna!
  1. To, co zostało, Jodi Picoult - powieść, w której pisarka nawiązuje do wydarzeń drugiej wojny światowej. Umiejętnie wplotła w to inne wątki i stworzyła książkę, której z pewnością się długo nie zapomni i będzie na językach ludzi przez wiele miesięcy.
  2. Przez burze ognia, Veronica Rossi - wiele osób nie lubi tej opowieści, a mi ona się bardzo podoba. A raczej historia, którą przedstawia nam autorka - o nastolatkach, którzy muszą sobie poradzić ze swoimi problemami i co najważniejsze - przy tym dać się nie zabić. Lekka, dużo się w niej dzieje i jest naprawdę fajna!
  3. Wiśniowy Dworek, Katarzyna Michalak - tsa. Nie spodziewałabym się tego, że będę się tak dobrze bawiła przy tego typu książce. Bawiłam się lepiej niż dobrze. I mogłam opowiadać o niej rówieśniczkom, ciociom, babci i każdej z nich się ona podobała. I będzie kontynuacja! 
  4. Dziecko śniegu, Eowyn Ivey - przeczytałam ją kilka dni temu i wszystko co mogłam o niej napisać znajdziecie w recenzji. Powtórzę się jednak i powiem Wam, że jest to cudowna historia inspirowana baśnią i warto ją przeczytać.
  5. Mężczyzna, którego nie chciała pokochać, Federico Moccia - to była pierwsza pozycja, jaką przeczytałam w 2013 roku i nadal ją dobrze pamiętam. Pamiętam też zakończenie, które było wręcz nie do przyjęcia i wywołało wiele emocji. Mogłabym czytać ją wiele razy i sądzę, że nigdy by mi się nie znudziła. 
W 2013 roku przeczytałam 77 książek, dodałam 131 przeróżnych postów, komentarzy ogólnie jest ponad 7 tysięcy, a wyświetleń ponad 100 000. :)  Nie robię żadnych postanowień, bo u mnie mijają się z celem i mam nadzieję, że nic mi nie odwali i za rok będę mogła znowu napisać podsumowanie :D. Byłam w tym roku raz na spotkaniu lubelskich blogerów książkowych, na targi nie udało mi się pojechać, niemniej jednak chciałabym pojawić się na nich w tym roku. 

I na koniec dziękuję wszystkim, którzy zaglądają na tego bloga, komentują, czytają czy cokolwiek tutaj robią. Oraz *oczywiście* tym, którzy ze mną piszą, gadają, drą się jak nic nie dodaję czy coś w tym stylu. Fajnie byłoby się kiedyś spotkać! *_*

Chyba starczy na dzisiaj. XD
Pozdrawiam ciepło
Cass,Cassiel czy jak tam chcecie ^^

wtorek, 31 grudnia 2013

Listopad i grudzień w skrócie - podsumowanie

http://weheartit.com/
Cześć! Dzisiaj mamy ostatni dzień 2013 roku i większość z nas robi podsumowania minionych miesięcy oraz wymyśla przeróżne postanowienia noworoczne. Ja za to mam krótkie podsumowanie listopada i grudnia, a to większe może wstawię jutro. Spróbuję Was nie zanudzić i szybko przedstawić co ostatnio robiłam, czytałam, oglądałam - a nie jest tego dużo, więc powinno pójść łatwo:).

LISTOPAD - przeczytałam siedem książek. Żadna z nich nie otrzymała ode mnie oceny maksymalnej, niemniej jednak w tym miesiącu w końcu dokończyłam czytać trylogię IŚ! Zakończyłam również swoją przygodę z Trylogią Moorehawke. Najciekawsze książki listopada, które recenzowałam:

GRUDZIEŃ - przeczytałam trzy książki. Cholera. To nawet gorzej niż w kwietniu o.O. Mogę się usprawiedliwić Lalką, której nadal nie skończyłam? A zostało mi 20 stron, tylko że z każdą stroną próbuję walczyć i mi nie wychodzi. Naprawdę nie czytałam wcześniej bardziej męczącej książki. Za to te, które udało mi się przeczytać były świetne. Serio. Marina, o której pisałam na blogu już wiele razy. Dziecko śniegu - opowieść pełna magii, nadziei i wiary. Oraz Hrabina, która mnie pozytywnie zaskoczyła, ale niestety dopiero dzisiaj ją doczytałam i nie zdążyłabym z recenzją.

Jeśli chodzi o filmy, seriale i inne takie, to w sumie nie mam się czym pochwalić. Powtarzałam sobie filmy, które doskonale znam, a nowe włączałam i po kilku minutach wyłączałam. Byłam też w teatrze na Dziadach, ale jakoś niespecjalnie mi się podobało, bo wśród śmiechów, szelestów papierków i rozmów nie da się oglądać sztuki. A jakoś nikt z organizujących tego typu spektakle nie był w stanie uciszyć ludzi. Chciałam wybrać się do kina na W pierścieniu ognia, ale na początku grudnia nie wyszło bo szkoła, a pod koniec - bo zachorowałam. Zaczęłam kilka dni temu oglądać jednak serial, który oglądałam parę lat temu - Skazanego na śmierć i muszę przyznać, że nadal robi na mnie dość spore wrażenie. :) A jak wygląda to u Was?

I na koniec domowe melodie:
Szczęśliwego Nowego Roku!

piątek, 8 listopada 2013

Wrzesień i październik w skrócie - podsumowanie

Dzień dobry! Pomyślałam sobie, że lepiej zrobić podsumowanie z co najmniej dwóch miesięcy i może wtedy nie będzie wcale takie nudne. Pomyślałam też, że zrobię je trochę później po tych wszystkich innych - co szczerze mówiąc bardziej mi odpowiada, bo dziś nie poszłam do szkoły i mam więcej czasu. No nic, wracając - bliżej przyjrzę się wrześniowi i październikowi, które wcale takie złe nie były. A przynajmniej ciepły i kolorowy październik, podczas którego nawet najgorsi przeciwnicy jesieni mogli ją pokochać. :) Okej, okej - a jak wypadło to wszystko u mnie pod względem czytelniczym?

WRZESIEŃ - przeczytanych książek sześć.  Tutaj pod koniec miesiąca było trochę zamieszania ze względu na to, że do mojej szkoły przyjeżdżało ponad dwustu uczniów z Izraela, a my mieliśmy z nimi warsztaty i jakieś zajęcia. :> Co do książek - większość z nich dołączyła do listy moich ulubionych (!), dlatego też szczególną uwagę zwracam Wam na pozycje takie jak:
 PAŹDZIERNIK - przeczytanych książek siedem. Na samym początku czytałam dość szybko, a później trochę odechciało mi się przez 7 razy dziś (którą skończyłam dopiero w listopadzie :/). Przypominam, że warto sięgnąć po:
W październiku wybrałam się do kina na Carrie - ogólnie rzecz biorąc film bardzo mi się podobał, ale więcej napiszę o nim wkrótce w jakiejś notce. Na blogu pojawił się konkurs, a do wygrania była powieść Szukając Alaski i na dniach będzie kolejny - tym razem zgarnąć będzie można nową pozycję Neila Gaimana!  Nie czytam dużo książek, kiedy porównam się do osób, które potrafią po dwadzieścia ileś i podziwiam je, bo pod koniec takiego miesiąca chyba nie miałabym ochoty przez następne kilka sięgać po książki. :D A jak u Was wypadły te miesiące?
Taka jesień...:)

niedziela, 1 września 2013

Cztery miesiące w skrócie - dziwne podsumowanie

No to witajcie we wrześniu! Patrzę sobie na archiwum bloga i trochę śmieszy mnie ilość dodanych postów w sierpniu, chociaż powinna przerażać. Nigdy nie mówiłam, że jestem do końca normalna - ale tak czy siak, trochę dziwnie jest powrócić do normalnego pisania, po miesiącu opierdzielania się. Dodałam aż jeden post, który nie był recenzją! Ale załóżmy, że mi wybaczacie - i idziemy dalej czynić rozgrzeszenie. Nie robiłam podsumowań od kwietnia. Really? *W tym czasie patrzę i przeglądam i szukam, bo przecież w maju i czerwcu musiałam coś takiego napisać!* Ekhm. No, yyy... nie ma? No, Cassiel - jakby nie patrzeć, to nie doszukasz się tam nic związanego z podsumowaniem jakiegokolwiek miesiąca. W sumie, to są one bardziej dla mnie niż dla Was, bo dzięki nim miałam ułatwić sobie na koniec roku pracę. Ale niektórzy z Was mogli dzięki nim wrócić do starszych recenzji czy coś w ten deseń. Hmm... No to dzisiaj zróbmy takie grupowe czteromiesięczne, trochę ogólniejsze od innych i równie fajnie, bądź też nie fajne. Hy, wrzesień jest i wena jest (niekoniecznie dotyczy to chodzenia do szkoły, bo jak pamiętacie, ja tam nie chodzę, tylko się wlekę). To, Kochani - przejdźmy do części oficjalnej, z numerkami związanej i z książkami też - jakżeby inaczej. ;)

MAJ - przeczytanych książek sześć. Czytałam na początku miesiąca, a od środka do końca już nie, był comenius i całe zamieszanie przed nim związane. Ulubioną powieścią zostaje Królestwo cieni Celine Kiernan, warto zwrócić uwagę również na Podwieczność Ashton Brodi, Fałszywego księcia Nielsen Jennifer A. oraz W świecie jurt i szamanów Bolesława A. Uryna.

CZERWIEC - przeczytanych książek siedem. Żadna z nich nie dostała maksymalnej oceny, ale szczególnie w pamięci utkwiły mi te od Papierowego Księżyca: Podzieleni, Więzień labiryntu, Cień i kość.

LIPIEC - przeczytanych książek sześć. Tutaj znowu czytałam tylko pod koniec miesiąca, kiedy wróciłam od rodziny z zagranicy. Trzy z nich były od wydawnictw, a trzy kolejne to Harry Potter części 3-5.

SIERPIEŃ - przeczytanych książek cztery. Pół miesiąca czytałam Władcę Pierścieni, a właściwie to ponad. Jednak nie codziennie, a wtedy kiedy miałam na to naprawdę ochotę - nie czytało się tego aż tak łatwo, ale gdy się już zaczęło, nie chciało się przerywać. Książka jest naprawdę genialna i z pewnością sięgnę po inne Tolkiena. Doczytałam też tutaj serię HP, którą pokochałam i serio żałuję, że rodzice mi jej nie kupili, gdy byłam w podstawówce. Jedną pozaplanową była Niewolnica, której recenzję wstawię zapewne jutro. A GoT nie zaczęłam - będę jednak czytać ją na jesieni jakoś.

Wiecie już, że w lipcu byłam w Anglii i właściwie już nigdzie dalej nie wyjeżdżałam. Pojawiłam się trzy razy w kinie na Wolverine, Mieście Kości i This Is Us. Pewnie za jakiś czas postaram się napisać coś o tych filmach, a w szczególności o MK, na które czekałam kilka lat. W sierpniu poszłam na koncert Kari Amirian, pisałam jakiś czas o niej na blogu, o tutaj. W każdym bądź razie było świetnie, mam autograf na płycie i zdjęcie z nią. Przypomniałam sobie całkiem niedawno, że założyłam kiedyś konto na instagramie i od jakiegoś czasu staram się tam coś dodawać, dlatego jeśli macie to piszcie! Jestem tam jako hoopcassiel. I na koniec, myślę że w połowie września na blogu pojawi się post, nie pisany przeze mnie, związany z nowym cyklem. Co do Top 10 i Melody Lovers - nie jest to regularne i dodaję, jak sami widzicie wtedy, kiedy mnie coś tchnie.*__*

















Napiszcie, jak Wam minęły wakacje.
Cassiel

czwartek, 3 stycznia 2013

Podsumowanie 2012 roku & postanowienia noworoczne

Witajcie Kochani! Mamy już 2013 rok i nadal zastanawiam się jak 2012 mógł minąć aż tak szybko. Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, czy Wy też. Pamiętam jak pisałam rok temu podsumowanie, a tu już piszę kolejne, drugie w historii tego bloga. Fajnie jest uświadomić sobie, że hobby jakim jest czytanie tak naprawdę non stop się rozwija, przede wszystkim dzięki temu blogowi. Bo to on często mobilizuje, żeby po coś sięgnąć, żeby coś napisać, ale też uczy wielu rzeczy. Dzięki niemu też poznałam wielu wspaniałych ludzi, zaczęłam sięgać po gatunki, od których wcześniej stroniłam.. Zmienia się też sposób patrzenia na czytelnictwo, uświadamiamy sobie że są jeszcze osoby, które kochają wąchać zapach książek, kartkować kolejne strony i wspólnie z bohaterami przeżywać liczne przygody. Nie przedłużając już, przejdźmy do sedna tego postu. A więc..

Krótko, statystycznie. Odwiedzin jest 54 827, komentarzy 4962, obserwatorów 292, na facebooku Niebiańskie Pióro lubi 40 osób, a postów dodałam 139 (w'12). Dziękuję Wam za to, że wchodzicie na bloga, komentujecie i zostajecie na dłużej. :)

A teraz podsumowanie ogólne :)

MUZYKA
  1. Lana Del Rey
  2. God Is an Astronaut
  3. Florence and the Machine
  4. Amy Macdonald
  5. The Pierces
  6. Eluveitie
Odkryciem jest dla mnie Camero Cat, Ed Sheeran, Bat for Lashes i wiele innych. Miłością bezwzględną darzę też Billy Talent, The Pretty Reckless, happysad. W tym roku odkryłam u siebie też fascynację pewnym gatunkiem - a jest nim folk metal [chociażby Eluveitie]. Ale słuchałam też kilku innych. Co jakiś czas przewijała się również Adele, Brodka, Calvin Harris. A Scientist - Coming Up wręcz pokochałam i dalej mogę słuchać tego 24 godziny na dobę :D

FILMOWO
Najlepszym bezapelacyjnie filmem zostaje.. Nietykalni! Zdziwiłam kogoś tym? Myślę, że nie :D Warto zwrócić uwagę też na Igrzyska Śmierci, Przed świtem cz. 2, Wszystkie odloty Cheyenne'a, Skazani na Shawshank, Wyścig z czasem, Spadkobiercy, Oświadczyny po irlandzku, Valhalla: Mroczny wojownik, Ted, People like us. Te filmy obejrzałam w tym roku i według mnie, naprawdę warto zwrócić na nie uwagę.

SERIALOWO
2012 rok pod względem oglądania przeze mnie serialów nie był dobry. Na początku roku wciągnęłam się w jeden i go wręcz pokochałam, zaczęłam też drugi, który mnie bardzo zaskoczył, ale przez lenistwo stanęłam na czwartym odcinku. I non stop byłam/ jestem w tyle. -.- W każdym bądź razie tak przedstawia się lista ulubionych:
  1. The Lying Game
  2. Pretty Little Liars
  3. The Vampire Diaries
  4. The Secret Circle {fajnie, że już drugiego sezonu nie mogli zrobić -.-}
  5. Plotkara
  6. Internat
RANKING NAJLEPSZYCH KSIĄŻEK
Patrzę sobie tak teraz na listę i według niej, przeczytałam w 2012 roku 73 książki. Chciałam przeczytać 100, jednak się nie udało i faktem tym byłam chwilowo załamana, a później czytając Wasze podsumowania stwierdziłam, że czytać muszę więcej! :)
Chciałam, (naprawdę!) wybrać dziesięć najlepszych książek, jakie przeczytałam w 2012 roku, ale szkoda było mi zostawić tych kilka, bez żadnego wyróżnienia. Stąd 15 książek - nie robi Wam to wielkiej różnicy? :D Najlepszą powieścią są bezkonkurencyjnie ,,Przyrzeczeni'' Beth Fantaskey, ponieważ nikt aż tak bardzo nie zaskoczył mnie w tym roku, jak ta autorka. Stworzyła bohaterów tak barwnych i żywych, że przy wielu fragmentach miałam wrażenie, że stoję przy nich. Poza tym jest taka zabawna i jednocześnie smutna *.* Druga to ,,Igrzyska Śmierci'' - chyba nikomu nie muszę mówić, dlaczego się tu znalazła. ,,Spętani przez bogów'' - do dziś pamiętam jak ją odłożyłam i siedziałam dobre pół godziny i dalej rozmyślałam o tym co się stało itd. Świetna książka! ,,Jedną nogą w grobie'' Jeaniene Frost, to druga część z cyklu Nocna Łowczyni, która trafiła na listę moich ulubionych cykli, a ten tom przeszedł sam siebie *__*. ,,Jutro 3'', ponieważ według mnie to najlepsza część (przeczytałam 4 :D). ,,Ukryte'' (wątek kryminalny + romantyczny = <3), ,,Żelazny król'' (Ash *.*), ,,Zatruty tron'' (średniowiecze + Christopher + Wynter = OMG :D), ,,Władca wilków'' (masa przygód + Rogan i Osa - świetna zabawa), ,,Czerwień rubinu'' (podróże w czasie napisane tak, że jestem w stanie w nie uwierzyć^^), ,,Córka dymu i kości'' (cały świat stworzony przez autorkę jest oryginalny, piękny i przerażający - mega!), ,,Żelazny cierń'' (Dean, steampunk;)), ,,Mroczny sekret'' (epoka wiktoriańska, magia, internat!), ,,wiedźma.com.pl'' (książka co prawda nie jest moją ulubioną, ale przy niej nie da sie być poważnym, bo niekontrolowane wybuchy śmiechu są co kilka minut xD), ,,Przyszły niedokonany'' (zwieńczenie trylogii o Zosii Knyszewskiej, która pozytywnie mnie zaskoczyła i wylądowała w ulubionych!).

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE
Na kartce mam ich dość sporo, ale wszystkich wypisywać tu nie będę, a podam te związane tematycznie z blogiem i te które mogą Was zaciekawić.
1.Przeczytać minimum 100 książek (w tym dokończyć HP, IŚ i przeczytać Grę o tron)
2.Dołączyć do akcji TOP 10.
3.Dokończyć pisać etykiety.
4.Skupić się na własnych książkach.
5.Utworzyć nowego bloga poświęconego pozostałym zainteresowaniom.
6.Stworzyć kanał na YT.
7.Dokończyć rozpoczęte seriale i zacząć kilka nowych.
8.Oglądać więcej anime i filmów.
9.Walczyć z prokrastynacją. 
10. Robić podsumowanie każdego miesiąca.

NA KONIEC;)
Osobom, które nie widziały na facebooku: Życzę Szczęśliwego Nowego Roku, dużo szczęścia, wspaniałych książek, spełnienia marzeń i dążenia do realizacji obranych przez siebie celów. ;) Poza tym chcę podziękować pewnym osobom, z którymi piszę, bądź też rozmawiam. Fajnie jest rozmawiać z kimś kto dzieli tę samą pasję co Ty i mimo że przez internet, to i tak jest fajnie! :D W każdym bądź razie - Gabi, Ola, Ania, Paulina, Marta, Julia, Asia - dzięki! :*

Wyszło trochę dużo, ale jest! W następnym roku zrobię krótsze xD Pozdrawiam!

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Podsumowanie 2011 roku, plany blogowe i krótkie info

SŁOWO WSTĘPNE 
Każdy zrobił już praktycznie swoje podsumowanie na blogu, a ja jak zwykle na samym końcu. 2011 rok nie był zły, odwiedziłam wiele miejsc (Białowieża, Bieszczady, Anglia, Kraków..), poznałam wielu nowych ludzi, ale przede wszystkim założyłam tego bloga. :) Jestem tutaj od maja, co prawda zaczęłam prosto z mostu, bez żadnego powitania, ale co tam! Na samym początku moje recenzje wyglądały jakbym je psu z gardła wyjęła, później niby pisałam lepiej, ale dalej to jest podobne do tego czegoś na samym początku.. :D Ale nie poddaje się i jestem tutaj dalej z Wami. No właśnie - założyłam bloga i nie sądziłam, że w ogóle ktoś będzie chciał komentować notki, a co dopiero dodawać do obserwowanych czy w ogóle zaglądać tu ponownie. A jednak.. :-) Jesteście ze mną, ja jestem z Wami i jest good! :D

WSPÓŁPRACA
Zaczęłam współpracę z wieloma wydawnictwami, zachęcana przez kilka osób i udało się. Nie każde książki okazują się świetne, ale dzięki tej współpracy, poznałam wielu nowych autorów, dowiedziałam się dużo nowych rzeczy i co najważniejsze - przeczytałam trochę więcej książek i moja biblioteczka troszkę się powiększyła. :) Dziękuję serdecznie wszystkim wydawnictwom, nie będę wymieniała z którymi najlepiej się współpracuje, bo wszystkie są świetne, a osoby zajmujące się promocją, niezwykle uprzejmi i mili. 

ZNIENAWIDZONE LICZBY, ZNIENAWIDZONA MATEMATYKA
To teraz czas przedstawić podsumowanie w liczbach.. Nie wiem (mówię poważnie!) ile przeczytałam w tym roku książek, nie liczyłam. Wiem jedynie, że od maja przeczytałam chyba 74 książki (w tym karty), czyli 71 książek? :P Czytałam wcześniej, ale nie wiem ile dokładnie, więc nie napiszę. Ukazało się też tyle recenzji co przeczytanych książek (sory o jedno mniej ;D), a opublikowanych postów jest 84 (razem z tym). Od końca maja odwiedziło mnie na blogu.. 12581 osób! A obserwuje mnie 115. Dzięki! :*  W między czasie też gdzieś tam, założyłam pingera (po prawej stronie można zobaczyć) i pogadać z fajnymi osóbkami ;D Wygrałam gdzieś tam książkę ,,Las zębów i rąk'' i w losowaniu u Sabinki wygrałam książkę ,,Babska misja'' z autografem. :-) Z liczb, to chyba tyle.. 


RANKING NAJLEPSZYCH KSIĄŻEK
1. Dary Anioła -  czwarta cześć czytałam w tym roku, dlatego całą  serią zaliczam do tego. :) Mimo że ta czwarta nie znalazła się już na mojej liście ,,Ulubione'', to cała seria jest najlepszą jaką kiedykolwiek czytałam. Nie da się jej zastąpić, cytaty mogę czytać non stop i za każdym razem będę się tarzać z nich ze śmiechu po podłodze :D Tak to ta THE BEST.

2.Akademia Wampirów - Miałam problem, czy tę wziąć jako 1 czy Dary, ale obie będą na moim pierwszym miejscu, więc.. :D Seria, którą przeczytałam przez 4 dni, zaczęłam czytać i przestać nie mogłam, 6 części przez 4 dni, jestem genialna :-D Kocham Rose i Dymitra, Adriana też i wszystkich, autorkę jak najbardziej :-D

3.Wampiry z Morganville - nie wiem czy ktokolwiek z was czytał je, bo raczej recenzje tych książek się nie pokazują, a szkoda bo seria jest świetna (ja sama muszę ją od nowa przeczytać i nadrobić bo mało co pamiętam), ale dodam recenzje kiedyś tam. Kocham Myrnina (i te jego kapcie króliczki *.*), Michaela, Shane'a, Eve and Claire! Niech mi ktoś podsunie którąś cześć i mnie nie ma!!A dlaczego ta okładka? Bo od tej książki (cz.2) zaczęła się moja przygoda z serią. :-)

4. Dom Nocy - tak, tak, wiem. Wyśmiejcie mnie i co tam chcecie. Lubie tę serię,chociaż wiem, że jest na niskim poziomem, główna bohaterka irytuje jak cholera (przepraszam), zmienia non stop chłopaków jak nie powiem kto, ale mam do niej sentyment i kocham do niej wracać.A tak btw. nie mam dwóch części, grr :(

5.Upadli - ojj, wiem że dużo ludzi za tą serią tez nie przepada, ale ja lubię takie historie i koniec kropka. :-) Pierwszą część czytałam dwa razy, drugą ostatnio przeczytałam i ją wielbię. :-)

6.Kroniki Żelaznego Druida - jak tu nie lubić serii w której tyle się dzieje, non stop można się śmiać (albo co gorsze, robić jeszcze gorsze rzeczy ;D). Jak tu nie kochać cyklu, w którym są polskie wiedźmy, mnóstwo bogiń i przystojny druid? :-)

7. W tym punkcie misz masz, bo przedstawię kilka serii -  Bogowie i potwory, ,,Anielski ogień'' (nie wiem jak nazywa się seria ogólnie), Zew Nocy, Ognista, Las Zebów i Rąk, Trylogia Arturiańska. Polecam te serie, ja czytając je nieźle się bawiłam i wam życzę tego samego. :-)

8. ,,Złodziejka książek'' - książka, której nigdy nie zapomnę i do której będę wracała. Jest niesamowita, piękna, wzruszająca. Płakałam, myślałam, patrzyłam się w dal i nie mogłam się ogarnąć przez kilka dni po jej przeczytaniu. 

9. ,,Marina'' i ,,Cień wiatru'' - uwielbiam tego autora, za klimat powieści, za wszystko. Również płakałam i byłam mega wkurzona, że się zakończyły. 

10.,,Zawsze przy mnie stój'' - każdy o niej słyszał, czytał, widział. Ciekawa książka, trochę inna niż wszystkie. 

Oprócz tego ważne książki i jedne z lepszych jakie przeczytałam, to: ,,Obiecaj mi'', ,,Wycieczka na tamten świat'', ,,Chuda'' i seria Jutro.

Kończąc tym miłym akcentem.. Życzę Wam wielu przeczytanych książek i zrealizowania noworocznych postanowień, których ja nie mam i mieć nie będę. No oprócz napisania dobrze egzaminu.
Również może tak być (a będzie na pewno) opuszczę Was pewnie niedługo, ze względu na egzaminy, na które muszę się uczyć i..po prostu mnie nie będzie tutaj przez.. jakiś tam czas. 

PLANY BLOGOWE
Zakładając bloga miałam jeden cel - pisać recenzje książek, ale wiecie co? Znudziło mi się pisać tylko o książkach, wstawiać stosiki. Dlatego właśnie teraz od 2012 roku na blogu będą pojawiać się recenzje (opinie) filmów, seriali, anime, muzyki, zdjęcia starych książek i recenzje wygrzebanych ze strychu itp.  Mam nadzieję, że uda mi się to, a Wam pomysł się spodoba. Zresztą, zobaczymy jak to będzie wyglądało w rzeczywistości. :-)