Tytuł oryginału: Days of Blood and StarlightSeria/cykl wydawniczy: Córka Dymu i Kości IIWydawnictwo: AmberData wydania: 8 stycznia 2013
„(...)wspomnienia są jak muchy, można je odgadnąć, ale nic ich nie powstrzyma przed powrotem”
Karou jest siedemnastoletnią dziewczyną, która w końcu poznała prawdę o sobie, o tym kim tak naprawdę była i jest. To czego się dowiedziała nie ułatwia jej życia, a bardziej je komplikuje... Uświadamia sobie, że pokochała wroga, który ją zdradził. Wobec takiego obrotu wydarzeń postanawia pomścić swoją rasę i odpokutować za to, co kiedyś zrobiła. W tym samym czasie Akivia poszukuje swojej ukochanej, o której zaginął słuch. Z determinacją szuka po niej śladów i próbuje ją odzyskać, ponieważ możliwa jej śmierć jest dla niego nieprawdopodobna. Zarówno ona jak i on mają nadzieję na lepszy świat i na to, że uda im się go uratować. Czy jednak będzie to możliwe, nie zależy wyłącznie od nich...
Dni krwi i światła gwiazd to kontynuacja Córki dymu i kości, po której spodziewałam się naprawdę wiele, a za co tym idzie miałam dość wysokie wymagania. To zapewne na tym się przejechałam i książkę odebrałam znacznie gorzej niż inne osoby, które ją czytały. Pierwszy tom mnie zachwycił swoją oryginalnością, delikatnością, romantycznością i postaciami niezwykle barwnymi i charakterystycznymi. Tutaj te elementy dalej gdzieś widać, ale nie tak wyraźnie jak tam. Wielki minus wędruje do grafika, który zepsuł oprawę - nie ma co słodzić, bo jest tak czy siak brzydka. Popatrzcie na jedynkę, dziewczynę z niebieską maską - wygląda to przeuroczo, a tutaj? Na pewno nie zachęci do sięgnięcia, a przecież jej celem jest zwrócenie na siebie uwagi.
Wydaje mi się, że Laini Taylor uwielbia opisy, bo tutaj dialogów było naprawdę niewiele, a przez to całość czytało się powoli i ze znużeniem. Oczywiście pewne fragmenty były ciekawe i nostalgiczne, ale przecież całość nie opiera się tylko na tym. Musi być gdzieś ta akcja, to tempo, które powinno przyspieszać z rozdziału na rozdział, żebyśmy mieli czas na zaaklimatyzowanie się w tym świecie, a później przeżycie wspaniałej przygody. To odbiera urok tej opowieści, a szkoda bo liczyłam na to, że będzie tak samo jak w przypadku pierwszego tomu, a nawet i lepiej.
Historia została przedstawiona głównie z punktu widzenia dziewczyny - chimery (Karou) i chłopaka - anioła (Akivy), dzięki czemu mogłam ponownie poobserwować ich zachowania czy targające nimi emocje. Cieszę się, że autorka postanowiła kontynuować ten zabieg, ponieważ na podstawie tomu pierwszego i drugiego mogłam zobaczyć, jak zmieniali się bohaterowie i świat widziany ich oczami. O ile w Córce dymu i kości relacje ich łączące były ciepłe i sprawiały radość, tutaj budziły smutek i zaskoczenie.
Najmocniejszym atutem tej powieści jest jednak motyw przeistaczania dusz w chimery - to czym zajmował się Brimstone - Dealer Marzeń, a teraz jego pracę przejmuje Karou. Byłam niezwykle ciekawa, o co tak naprawdę w tym chodzi, na czym to polega i w końcu moja ciekawość została zaspokojona. Samo pojawienie się istoty tak naprawdę z kilku rzeczy, jest dla mnie nieprawdopodobne, a sam pomysł tego rytuału bez wątpienia oryginalny. Ponadto w tej części pisarka przybliżyła nam również życie samych aniołów i chimer - ich rasy, podziały, umiejętności oraz spojrzenie na konflikt oczami mniej znaczących postaci. Dni krwi i światła gwiazd to powieść dobra, ale niestety zaniżająca poziom serii. Sięgną po nią z pewnością ci, których pierwsza część oczarowała tak jak mnie. Tylko trzeba pamiętać o tym, żeby nie wymagać od niej wiele, ponieważ możecie się zawieść i gorzej odebrać lekturę. Ogromnym plusem są nowi bohaterowie, wątki, dzięki czemu cykl w pewien sposób się rozwija i nie stoi w miejscu. Do kontynuacji podejdę z mniejszym entuzjazmem i wymaganiami, ale z chęcią zapoznam się z nowymi pomysłami autorki. Tylko niech Laini Taylor oszczędzi nam tych długich jak w Pustyni i w puszczy opisów!
Moja ocena 4/6, 6/10
Córka dymu i kości:
Córka dymu i kości | Dni krwi i światła gwiazd










