sobota, 11 stycznia 2014

Hrabina. Tragiczna historia Elżbiety Batory - Rebecca Johns


Tytuł oryginału: The Countess
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 28 sierpnia 2013
„Kiedyś wyśmiewałam próżność czterdziesto- i pięćdziesięciolatek, smarujących się kosmetykami na bale i przyjęcia, wybielających podstarzałą skórę ołowiem, ale teraz rozumiem, że to nie wybiegi starych wiedźm, polujących na młodych mężów. To maska, którą zakładamy, aby choć na chwilę rozpoznać w lustrze siebie.”

Elżbieta Batory to jedna z tych postaci historycznych, o której chyba każdy umiałby coś opowiedzieć. To osoba, którą oskarżano o czary, morderstwa młodych dziewcząt, a nawet kąpiel w ich krwi. Nazywana przez wielu wampirzycą z Siedmiogrodu lub najsłynniejszą seryjną morderczynią w historii. W większości są to kłamstwa, jednak w opowiadanych od pokoleń legendach musi kryć się cząstka prawdy, bo nie powstały one przecież przez przypadek. I tak też jest w rzeczywistości. Rebecca Johns w Hrabinie odsłania kulisy węgierskiej księżnej, która wbrew pozorom nie różniła się aż tak bardzo od innych kobiet żyjących w tamtych czasach.

Báthory Erzsébet już jako jedenastolatka musiała opuścić rodzinny dom i przyjąć zaręczyny, które były planem dorosłych po to, aby połączyć ze sobą dwa ważne rody. Dziewczynka szybko staje się kobietą, od której oczekuje się wywiązania z obowiązków żony. Nie jest to łatwe, kiedy jest się samą wśród obcych ludzi. Ludzi dla których intrygi, gra o władzę i przemoc są czymś normalnym. Bohaterka stara się o ich względy, ale nie robi tego z przyjemności, a z konieczności przetrwania w świecie, o którym nie miała wcześniej żadnego pojęcia.

A może jednak nie to? Może to postać, która przez nieodwzajemnioną miłość zaczęła ulegać swojej wyobraźni i dostrzegać, że krew uczyni ją piękniejszą i silniejszą. Młode kobiety, które przybyły do jej zamku w poszukiwaniu pracy, miały już nigdy go nie opuścić...

Muszę przyznać, że sięgając po tę książkę spodziewałam się powtórki z usłyszanych dotąd legend, a dostałam coś, o czym nawet przez chwilę nie pomyślałam. Zapewne wiele osób ciekawi postać Elżbiety Batory i myślę, że zaczynając czytać tę historię nie wiedzieli, że autorka postanowiła odrzucić wszystkie przesądy na jej temat, opowieści i wydarzenia, których nie udało się nikomu udowodnić. Sądzę, że było to dobrym rozwiązaniem, ponieważ dzięki temu powieść mnie nie nudziła, nie dłużyła mi się, a pisarka dzięki temu mogła mnie na każdym kroku zaskakiwać, intrygować i coraz bardziej zachęcać do przekręcania kolejnych kartek. Rzadko kiedy sięgam po tego typu pozycje, albo nawet w ogóle, dlatego też nie do końca wiedziałam, co mogę w niej znaleźć i na początku obawiałam się, że mi się nie spodoba. Niemniej jednak ta beletryzowana biografia wywarła na mnie ogromne wrażenie i jestem przekonana, że za jakiś czas przeczytam ją ponownie.

Czytając Hrabinę najbardziej zwróciłam uwagę na chronologię zdarzeń i narrację z punktu widzenia Elżbiety - sama bohaterka przedstawia czytelnikom swoje dzieciństwo, dorastanie, zamążpójście, zdrady i wiele innych elementów jej życia. Miałam wrażenie, że trzymam w rękach pamiętnik tej historycznej postaci, która odsłania przed całym światem prawdę, której nikt nie chciał nigdy usłyszeć. Rebecca Johns stworzyła kreację żywą, wyrazistą, silną i doskonale zdającą sobie sprawę z własnej wartości. Przedstawiła jej drogę do zguby, która zaczęła się już w najmłodszych latach, a jej skutkiem była zrujnowana psychika i ciągłe usprawiedliwianie się za swoje czyny. Śledzenie jej losów było interesującym doświadczeniem, aczkolwiek również wstrząsającym i długo zapadającym w pamięć.

Hrabina to powieść, którą bez wahania mogłabym postawić na półce obok pozycji, po które mogę sięgać nieskończoną ilość razy, a i tak nigdy mi się nie znudzą. Nie mam nic do zarzucenia autorce tej książki. Rebecca Johns porwała mnie nie tylko lekkością stylu, ale również umiejętnym połączeniem ze sobą historii, fikcji, legendy oraz wiarygodnym przedstawieniem obyczajów tamtej epoki. Udowodniła czytelnikom, że odsunięcie na bok utartych schematów i opowieści jest znakomitym pomysłem, aby stworzyć książkę, o której można opowiadać i o której może być głośno. Polecam gorąco!
Moja ocena 5+/6, 9/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Pascal.

środa, 1 stycznia 2014

Wracam na moment do 2013 roku;)

Hej! Każdy rok mija coraz szybciej, przynajmniej zawsze się ma takie wrażenie. Ja mam. Nie umiem też do końca powiedzieć czy był to udany rok czy nie - z jednej strony tak, a z drugiej nie. Dzisiaj napiszę o kilku książkach, które wywarły na mnie największe wrażenie. Nie chcę wracać do tych najgorszych pozycji, bo uważam że nie warto, a przecież powinno wspominać się same dobre rzeczy. :)

  1. Władca Pierścieni, J.R.R. Tolkien - właściwie nie wiem co tu napisać, to po prostu obowiązkowa pozycja każdego miłośnika fantastyki. Na mnie wywarła ta książka olbrzymie wrażenie i jestem pewna, że kiedyś do niej wrócę.
  2. Gwiazd naszych wina, John Green - powieść i autor, którzy narobili w tym roku trochę szumu i w sumie nie ma się czemu dziwić. To jego najlepsza pozycja (według mnie). Bardzo podobało mi się to jak autor przedstawił nam relację głównych bohaterów oraz ich stosunek do choroby. Całkowicie inne spojrzenie na temat, o którym boimy się mówić.
  3. Złodziej dusz, Aneta Jadowska - nadal pamiętam jak czytałam ją do późna w nocy, a następnego dnia praktycznie usypiałam w szkole na lekcjach. Ale było warto. To historia, która wywraca życie do góry nogami i nie da się od niej wprost oderwać. No i ten humor!
  4. Grim. Pieczęć ognia, Gesa Schwartz - nie sądziłam, że zostanę tak pozytywnie zaskoczona. Autorka stworzyła świat zupełnie nowy, tętniący życiem i taki do którego chce się aż wracać. Nie mogę się doczekać drugiego tomu :>.
  5. Dziedzictwo, C.J. Daugherty - to drugi tom (pierwszy to Wybrani). Wybrałam dwójkę, ponieważ spodobała mi się bardziej. To opowieść, której fabuła rozgrywa się z murach elitarnej Akademii Cimmeria i w której nie ma nadprzyrodzonych zjawisk i istot. Jest genialna!
  1. To, co zostało, Jodi Picoult - powieść, w której pisarka nawiązuje do wydarzeń drugiej wojny światowej. Umiejętnie wplotła w to inne wątki i stworzyła książkę, której z pewnością się długo nie zapomni i będzie na językach ludzi przez wiele miesięcy.
  2. Przez burze ognia, Veronica Rossi - wiele osób nie lubi tej opowieści, a mi ona się bardzo podoba. A raczej historia, którą przedstawia nam autorka - o nastolatkach, którzy muszą sobie poradzić ze swoimi problemami i co najważniejsze - przy tym dać się nie zabić. Lekka, dużo się w niej dzieje i jest naprawdę fajna!
  3. Wiśniowy Dworek, Katarzyna Michalak - tsa. Nie spodziewałabym się tego, że będę się tak dobrze bawiła przy tego typu książce. Bawiłam się lepiej niż dobrze. I mogłam opowiadać o niej rówieśniczkom, ciociom, babci i każdej z nich się ona podobała. I będzie kontynuacja! 
  4. Dziecko śniegu, Eowyn Ivey - przeczytałam ją kilka dni temu i wszystko co mogłam o niej napisać znajdziecie w recenzji. Powtórzę się jednak i powiem Wam, że jest to cudowna historia inspirowana baśnią i warto ją przeczytać.
  5. Mężczyzna, którego nie chciała pokochać, Federico Moccia - to była pierwsza pozycja, jaką przeczytałam w 2013 roku i nadal ją dobrze pamiętam. Pamiętam też zakończenie, które było wręcz nie do przyjęcia i wywołało wiele emocji. Mogłabym czytać ją wiele razy i sądzę, że nigdy by mi się nie znudziła. 
W 2013 roku przeczytałam 77 książek, dodałam 131 przeróżnych postów, komentarzy ogólnie jest ponad 7 tysięcy, a wyświetleń ponad 100 000. :)  Nie robię żadnych postanowień, bo u mnie mijają się z celem i mam nadzieję, że nic mi nie odwali i za rok będę mogła znowu napisać podsumowanie :D. Byłam w tym roku raz na spotkaniu lubelskich blogerów książkowych, na targi nie udało mi się pojechać, niemniej jednak chciałabym pojawić się na nich w tym roku. 

I na koniec dziękuję wszystkim, którzy zaglądają na tego bloga, komentują, czytają czy cokolwiek tutaj robią. Oraz *oczywiście* tym, którzy ze mną piszą, gadają, drą się jak nic nie dodaję czy coś w tym stylu. Fajnie byłoby się kiedyś spotkać! *_*

Chyba starczy na dzisiaj. XD
Pozdrawiam ciepło
Cass,Cassiel czy jak tam chcecie ^^