Cześć! Ponad miesiąc temu pojawił się post związany z muzyką (Słuchamy w wakacje) i stwierdziłam, że mogę taki zrobić też w tym miesiącu. Niby wakacje już się kończą, ale jeszcze trochę przecież wolnego nam zostało. :) Dzisiaj zebrałam ze sobą albumy, które będą najbardziej kojarzyć mi się z tymi dwoma miesiącami wolnymi od szkoły.
Indila, Mini World - zaczęło się od Dernière Danse, ale kiedy usłyszałam S.O.S tooo nie mogłam przestać tego słuchać. Dopiero później zapoznałam się z całym albumem, który jest naprawdę fajny i taki lekki, wakacyjny. No i ładny francuski, ale trudny. Nadal męczę i wszyscy mają chyba jej dość, tylko nie ja :3.
.
Lykke Li, I Never Learn - dwa lata temu miałam fazę na tę wokalistkę i powróciła ona w te wakacje, chyba właściwie jakoś niedawno. Jej kawałki dość szybko wpadają w ucho, fajnie się przy nich czyta, biega i nawet nic nie robi. Śpiewać też można. I Never Learn, Silverline, Love Me Like I'm Not Made of Stone spoko są. ^^
Z takich pojedynczych utworów macie ten i ten. Przez ostatnie dni za to mam upośledzenie muzyczne, bo jakoś nie potrafię się do niczego przekonać, ale pewnie minie. :) Miesiąc temu też swoją wakacyjną listę stworzył Rafał z Far from home, więc jeśli jesteście ciekawi to zajrzyjcie, tutaj.
Miłego dnia!
.
Anathema, Distant Satellites - album jakoś średnio pasuje klimatem do wakacji, ale ja jakoś dość często go słuchałam podczas czytania, sprzątania albo gdy szłam do koleżanki czy kiedy była burza. No i świetnie się sprawdza, gdy za oknem jest ponuro i deszczowo. Najbardziej podoba mi się piosenka o takim samym tytule co album, ale nie mogę jej znaleźć na yt, więc macie tę:
.
Z takich pojedynczych utworów macie ten i ten. Przez ostatnie dni za to mam upośledzenie muzyczne, bo jakoś nie potrafię się do niczego przekonać, ale pewnie minie. :) Miesiąc temu też swoją wakacyjną listę stworzył Rafał z Far from home, więc jeśli jesteście ciekawi to zajrzyjcie, tutaj.
Miłego dnia!


