sobota, 28 czerwca 2014

19 razy Katherine - John Green

 „Wpadamy w pułapkę bycia jakimś, na przykład fajnym, wyjątkowym, i tak dalej, aż w końcu nawet nie wiemy, do czego to nam potrzebne.''

Po książki ulubionych pisarzy mogę sięgać nie czytając ich opisów. John Green należy do tego grona i tak naprawdę żadna jego powieść mnie dotychczas nie zawiodła, aż do teraz. Totalnie nie wiedziałam o czym będzie 19 razy Katherine, a byłam podekscytowana na samą myśl o tym, że przeczytam coś nowego tego autora. Może nie odliczałam dni do premiery tej pozycji, ale kiedy wyjęłam ją z paczki, nie mogłam doczekać się, kiedy zacznę ją czytać. Tylko kiedy już zaczęłam, miałam problem z tym, żeby dotrwać do końca...

Główny bohater - Colin, to cudowne dziecko, ale nie geniusz. Ma dziwną skłonność do chodzenia z dziewczynami o imieniu Katherine, miał ich dziewiętnaście i wszystkie go rzuciły. Różni się od swoich rówieśników, fascynują go anagramy i mówi o rzeczach, które nikogo nie obchodzą (uświadamia go o tym Hassan - najlepszy przyjaciel). To właśnie z nim wyrusza w podróż po Ameryce, podczas której pracuje nad Teorematem o zasadzie przewidywalności Katherine, dzięki któremu chce przewidzieć przyszłość każdego związku i znaleźć dziewczynę, która go nie rzuci. Podczas podróży spotka wielu ludzi, odwiedzi grób arcyksięcia, zawrze nowe przyjaźnie i spróbuje odnaleźć samego siebie.

Gdybym miała w skrócie napisać, co sądzę o tej książce, to pewnie wystarczyłoby napisać, że mi się nie podoba i jest irytująco wkurzająca. A na to składa się przede wszystkim Colin Singleton, który trafia na listę najgorszych bohaterów książkowych. Serio, jeszcze aż tak bardzo marudzącej postaci męskiej chyba nie spotkałam. Poza tym rysował wykresy, tworzył wzory (!) i pracował nad jakimś bezsensownym Teorematem, żeby później mieć szczęśliwy związek. No przepraszam bardzo, ale komu chce się czytać fragmenty poświęcone matematyce, z których nie wynika nic i powstaje wzór, którego nie rozumie nikt, oprócz Colina? Mnie się nie chciało.

Warto jednak zwrócić uwagę na Hassana, którego polubiłam już na samym początku ze względu na jego specyficzne poczucie humoru, dzięki któremu książka nie wypadła tak niemiłosiernie nudno, jak się na to zapowiadało. To właśnie on wytykał Colinowi bycie egocentrycznym lub niewdzięcznym dupkiem (Hassan, kocham cię za to!) i sama jego obecność wywoływała uśmiech na twarzy. Ciekawą postacią była również pewna dziewczyna, która próbowała zrozumieć samą siebie, a przy tym zachowywała się normalnie (a nie tak jak wiadomo kto).

To, co najbardziej spodobało mi się w 19 razy Katherine to odnajdywanie własnego ja, dzięki przeprowadzanym rozmowom głównych bohaterów z mieszkańcami pewnego miasteczka oraz miedzy sobą. Również humor, który pojawił się tutaj przede wszystkim dzięki Hassanowi, a później nawet dzięki Colinowi! I zakończenie utworu też mogę uznać za atut książki, chociaż było lekko przewidywalne.

Pomimo wymienionych przeze mnie plusów, nowa powieść Greena wypada słabo, a nawet bardzo, gdy porównam ją z tymi wcześniejszymi. Może i jest tutaj przesłanie, ale zostało mu poświęcone niewiele uwagi. Całość skupia się raczej na beznadziejnym Colinie i nawet to, że później staje się postacią odrobinę ciekawszą, nie zmienia mojego nastawienia do niego. Czy polecam? Ogólnie nie, lepiej sięgnąć po inne, lepsze książki Johna. Chyba, że uwielbiacie jego styl i język - może wam spodoba się bardziej niż mi.
Ocena 3/6
Książka otrzymana od wydawnictwa Bukowy las.

24 komentarze:

  1. Czytałam jakiś czas temu i bardzo mi się podobała :) Lepsza od "Szukając Alaski" według mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie SA jest dużo ciekawsze niż 19x Katherine ;)

      Usuń
  2. Trochę się o tą książkę martwię - spotykam niezbyt dobre opinie o tej książce :/
    Może sięgnę, ale gdy nie będę miała co czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różne, jedni chwalą, inni nie. Sama zobacz jeśli jesteś bardzo ciekawa, albo sięgnij po inne książki Greena, są dużo lepsze :)

      Usuń
  3. Czytałam i zgadzam się z Tobą całkowicie, paskudna książka. Gdyby nie było napisane na okładce dużymi literami, że ten twór to rzeczywiście twór Greena, to bym nie uwierzyła. ;/
    A co do matematyki – przedmiot jako przedmiot szkolny lubię, ale w literaturze nienawidzę. ;>
    Pozdrawiam cieplutko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma jakieś plusy, ale to zdecydowanie nie ten Green, którego polubiłam. :) Mam nadzieję, że kolejne jego książki będę dużo lepsze od tej. Hm, ja niby też matmy w każdej postaci nie cierpię, ale rok temu czytałam książkę całkowicie jej poświęconą i była całkiem spoko. A tutaj było to irytujące, w ogóle Colin był mega irytujący i jak o nim myślę to się wkurzam :D.

      Usuń
  4. Za tę książkę dziś się zabieram, szkoda że jest taka słaba :( Mam jednak nadzieję, że mnie spodoba się chociaż trochę bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz spotykam się z negatywną oceną "19 razy Katherine". Książka stoi na półce i czeka aż ją przeczytam, co mam zamiar zrobić niedługo :) Ciekawi mnie jak ja odbiorę Colina :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spotkałam się z różnymi opiniami, ale według mnie ta książka jest serio najsłabsza w jego dotychczasowym dorobku :P.

      Usuń
  6. Cóż. Książka czeka na przeczytanie w kolejce, więc obawiam się, że będę musiała się w końcu za nią wziąć, a szkoda. Bo to będzie moje drugie spotkanie z Greenem (po GNW) i obawiam się, że jeśli moja ocena będzie zbliżona do twojej, mogę już nigdy nie tknąć jego tworów. :o Dlatego naprawdę, liczę że książka spodoba mi się bardziej niż tobie. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee! To sięgnij po inne jego książki hahah :) Nie możesz przerwać na tej książce przygody z Greenem, jeśli CI się ''19xKatherine'' nie spodoba. Bo ''papierowe miasta'' i ''Szukając Alaski'' są fajne :)

      Usuń
  7. Jaka szkoda.. Sama nie wiem, teraz odechciało mi się jej czytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wstyd przyznać, ale nie czytałam jak dotąd żadnej książki Greena. Planuję to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam aż wpadnie w moje łapy

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jest to książka dla mnie. W ogóle nie zapoznałąm się jeszcze z twórczością Greena.

    OdpowiedzUsuń
  11. Do tej pory nie czytałam żadnej książki autora, ale od tego tytułu przygody z nim na pewno nie zacznę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, pozostałe jego książki są dużo lepsze ;).

      Usuń
  12. tak słabo? Szukałam tej książki cały tydzień i teraz boję się zacząć czytać

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam,ale w przyszłym czasie zamierzam.
    czekoladowa-kraina-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Green kiepski... o.O W sumie podejrzewałam, że ta książka nie będzie cudowna... Dobra - może, ale nie wybitna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Może Green zaczął odcinać kupony od dotychczasowej twórczości i jedzie bardziej na marce swojego nazwiska? Jak by nie było i tak w końcu przeczytam jego najnowsza powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jak się na to spojrzy, bo niektórym się ta powieść bardzo podoba, mi jakoś nie bardzo. Jeszcze byłoby okej, gdyby główny bohater nie byłby takim kretynem i nie rysował wykresów, które były irytujące. Zobaczymy jakie będą kolejne książki Greena :).

      Usuń

Jeśli chcesz pozostawić po sobie jakiś ślad - proszę przeczytaj post wyżej, żebyś wiedział/a przynajmniej, co komentujesz. =)