Tytuł oryginału: Necessary Lies
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 10 kwietnia 2014
„To dziecko ma dużą intuicję, a ta chwila wiele mi o tobie powiedziała. (...) Że jesteś osobą, o którą warto walczyć.''
Bardzo często nie czytam opisów książek, które chcę przeczytać. Sięgam po nie, bo znam twórczość tych autorów i z przyzwyczajenia wiem, że może mi się spodobać. Co z tego, że kompletnie nie mam pojęcia o czym będzie dana powieść. Dowiaduję się w trakcie. Tak było w przypadku nowej pozycji Diane Chamberlain W słusznej sprawie, która z początku oczarowała mnie okładką, a później gdy zagłębiłam się w treść... historią kilku rodzin, a w szczególności jednej, która porusza i skłania do refleksji.
Jane wyszła właśnie za mąż i wbrew mężowi postanowiła pójść do pracy - została opiekunką społeczną. Jej zadaniem było odwiedzanie ubogich rodzin, sporządzanie notatek co jest im potrzebne oraz obserwowanie ich zachowań i podejmowanie wielu decyzji. Na przykład odejmowanie zasiłku społecznego, gdy dostają dodatkowe jedzenie od gospodarza. Jednak jedną z ważniejszych decyzji, którą Jane powinna podjąć, jest doprowadzenie do sterylizacji Ivy- nastolatki, która mieszka w fatalnych warunkach i która nie powinna zajść przez to w ciążę. Oczywiście, ona miałaby o tym nie wiedzieć i według przepisów w Karolinie Północnej oraz innych ludzi pracujących wraz z Jane jest to w porządku. Według niej, nie bardzo. Jak zakończy się więc walka o sprawiedliwość i własne decydowanie o swoim życiu?

Diane Chamberlain stworzyła bohaterów z krwi i kości - nie takich ciapowatych, o których zaraz mogłabym zapomnieć, a podczas czytania miałabym ochotę ich udusić. Może i fikcyjnych, ale sprawiających wrażenie prawdziwych, z którymi da się zaprzyjaźnić, pogadać, pośmiać. Takich, których bacznie się obserwuje i przeżywa ich wzloty i upadki. Może na to, że tak bardzo polubiłam Jane i Ivy wpłynęła też sytuacja, w której się znalazły i temat dość trudny, aby nie dało się im współczuć. Widać też, że pisarka musiała pracować długo nad tą powieścią, zadawać wcześniej wiele pytań i dużo czytać - bo w końcu pisanie o sterylizacji łatwe nie jest, a trzeba na ten temat wiedzieć dość sporo. I wyszło jej naprawdę nieźle.
Od tej książki nie spodziewałam się niczego, bo jak napisałam wyżej, w ogóle nie przeczytałam opisu - miałam jednak nadzieję, że przyjemnie spędzę ten czas i go nie zmarnuję. W słusznej sprawie okazała się powieścią dobrą, poruszającą trudne tematy, ale nie przygnębiającą. Bo pomimo sytuacji Ivy i wielu innych rodzin, w historii jest wiele fragmentów radosnych, które wywołują uśmiech na twarzy i które dają nadzieję. Wydaje mi się, że jedynie początek może lekko zepsuć lekturę, ale później jest coraz lepiej.
Moja ocena 4+/6, 7/10
Recenzja napisana dla:
Historia brzmi naprawdę interesująco, dlatego w przyszłości chętnie sięgnę, by przekonać się, czy i książka jest w taki sposób napisana.
OdpowiedzUsuńO autorce już co nie co słyszałam, ale jakoś nie mam zamiaru sięgać po jej twórczość. Były i pochlebne i niezbyt pozytywne opinie, które zniechęciły mnie do lektury. Odnoszę trochę wrażenie, że autorka za dużo tematów chce poruszyć w jednej książce, zamiast skupić się i porządnie opisać jedną, ale to są tylko moje przeczucia. Raczej się nie skuszę.
OdpowiedzUsuńCo nieco słyszałam, aczkolwiek chyba nie trafia za bardzo w moje gusta. :)
OdpowiedzUsuńMam zamiar niebawem zapoznać się z twórczością tej autorki, zwłaszcza, że nabyłam ostatnio "Kłamstwa" :)
OdpowiedzUsuńWiele dobrego słyszałam o tej autorce i chyba w końcu będę musiała sięgnąć po jakąś jej powieść :)
OdpowiedzUsuńCzuję się średnio zainteresowana, choć może kiedyś sięgnę.
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej książce bardzo dużo dobrego. Chętnie po nią sięgnę! :]
OdpowiedzUsuńOstatnio słyszałam same dobre słowa o tej autorce, więc muszę sprawdzić, czy naprawdę tak znakomicie pisze, jak mi mówiono :).
OdpowiedzUsuńKsiążka gdzieś mi już mignęła przed oczami - ale po przeczytaniu opisu nie zainteresowała mnie. Niestety - może czasami jednak warto jest opisów nie czytać :D
OdpowiedzUsuńNie spotkałam się z nią wcześniej. Będę ją miała na uwadze.
OdpowiedzUsuń