sobota, 30 marca 2013

Nevermore: Cienie - Kelly Creagh


Tytuł oryginału: Nevermore: Enshadowed
Seria/cykl wydawniczy: Nevermore II
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 17 października 2012
„- Wspomnienia – powiedział jakiś melodyjny głos za jej plecami. – To pajęczyny, w które łapie się umysł.”  

Od czasu kiedy Varen zniknął, Isobel nie potrafi powrócić do normalnego, codziennego życia jakie wiodła przed poznaniem gota. Dlatego też narażając się rodzicom postanawia go odnaleźć - wyrusza do Baltimore, aby spotkać Reynoldsa, który co roku zostawia różę na grobie pisarza Edgara Allana Poe. To również mężczyzna, który przez ostatnie miesiące ją oszukiwał i który ma klucz do innego świata. Dziewczyna odnalazłszy przejście, odkrywa że wszystko od jej ostatniej wizyty uległo drastycznym zmianom. Uświadamia sobie, że znalazła się w świecie przerażających istot, które nie pozwolą jej odejść - będą walczyć dotąd, aż któreś z nich zginie. Wszystkie dobre uczucia i emocje zamieniają się w złe - miłość w nienawiść, a radość w smutek. To samo dotyczy Varena, który staje się jej wrogiem. Znalazł się w krainie, w której sny stają się jawą, a wszystko jest trudne do odróżnienia i zrozumienia.

Po niezwykle dobrej pierwszej części, sięgnęłam po drugą, która okazała się pozycją dość średnią. Oczekiwałam naprawdę wiele i nie ma się czemu dziwić, ponieważ kiedy napisze się tak piękną historię otoczoną mrocznym klimatem, która wciąga i czyta się ją błyskawicznie, nie może być inaczej. Tego chciałam również doświadczyć w Nevermore: Cienie. Niestety -  nie jest pięknie, opowieść nie wciąga, a jedynym plusem jest ta mroczna i bajkowa strona. Czytałam wiele recenzji, w których pisaliście, że Kelly Creah nie napisała świetnej kontynuacji, ale nie wierzyłam Wam do końca, ponieważ naprawdę nie mogłam pojąć tego, że TA autorka, może napisać coś gorzej i mniej ciekawie. Niestety może.

O ile wcześniej Isobel uważałam za inteligentną i bardzo ciekawą postać, o tyle teraz tak powiedzieć nie mogę. Dziewczyna tęskniąc za Varenem popełniała głupie błędy i nie robiła nic innego oprócz nieustannego rozpaczania i denerwowania rodziców, znajomych. Miałam wrażenie że większość fabuły rozgrywa się w jej domu, a raczej pokoju - znam chyba każdy zakątek i przedmiot tych pomieszczeń, a kurtkę gota mogłabym Wam opisać ze szczegółami - z jakich nici została uszyta i gdzie ma przekrzywiony jakiś wzorek. Varena praktycznie rzecz biorąc nie było i to jest ogromny minut tej powieści, ponieważ jego postać była najbardziej intrygującą i to koło niego wszystko się rozgrywało. Spotkamy za to Pinfeathersa w całkowicie innej postaci - jego zmiany bardzo mnie zaskoczyły i właściwie zdołałam go nawet polubić i Reynoldsa, ogromnie irytującego, ale za to mądrego faceta, który wie dużo. Na deser otrzymamy też przyjaciółkę Isobel - Gwen, bardzo energiczną osobę, która jako jedyna wprowadzała jakieś napięcie do tego nudnego i nic nie znaczącego lamentu samotnej czirliderki. 

Warto zwrócić uwagę na wątek paranormalny - zagadnienie wyobraźni i snu, które nadal mnie fascynuje i z niecierpliwością oczekiwałam momentów, w których bohaterka przeniesie się do tego innego świata. Ciekawym pomysłem było to, jak sprawdzić czy się jest w rzeczywistości czy na jawie - bohaterka na samym początku nie zwracała na to szczególnej uwagi, dlatego dochodziło do dość zabawnych sytuacji. Jednakże tak jak w przypadku części pierwszej tak i tu dopiero w finale stykamy się z najbardziej mrocznymi wytworami naszej wyobraźni, to ta kraina budzi największy lęk, ale również ciekawość i chęć poznania go. Nawiązanie do Edgara Allana Poego nadal jest widoczne co uważam za jeden z aspektów tej lektury i bez wątpienia dzięki takiemu zabiegowi historia stała się bogatsza, bardziej klimatyczna i mogła zaciekawić czytelników do tego stopnia, że wyrazili zainteresowanie się tym niecodziennym pisarzem.

Nevermore: Cienie nie uważam za dobrej kontynuacji, a niestety średnią. Według mnie Kelly Creagh mogła zupełnie inaczej stworzyć tę część historii. Owszem Varen jest uwięziony, ale czy przez całą książkę musimy czytać o tym jak Isobel za nim tęskni i jaka się robi przy tym infantylna? Wydaje mi się, że nie. Połowa była praktycznie o niczym, później zaczęło robić się ciekawiej, ale to końcówka jest jedyną naprawdę mocną stroną tej pozycji. W niej spotkamy Lilith i inne potwory, ale przede wszystkim Varena, który okaże się być kimś obcym o twarzy przerażająco smutnej, ukrytej w cieniu rozpaczy. Ten fragment wywołał u mnie wiele emocji i to on zachęcił mnie do tego, abym sięgnęła za jakiś czas po kolejny tom, który mam nadzieję okaże się o wiele lepszy od tego.
Moja ocena 3+/6, 5/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Jaguar.

Co prawda nie pasuje tak jak do pierwszej części, ale to przy piosenkach The Birthday Massacre czytałam Nevermore:
Nevermore:
Nevermore: Kruk | Nevermore: Cienie

26 komentarzy:

  1. Książka już jakiś czas temu wylądowała u mnie na półce, teraz czekam, aż nadarzy się okazja do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszą część mam przed sobą (zamawiam na urodziny), mam nadzieję, że mi się spodoba. Co do dwójki, to czytałam różne opinie. Tak, jak Ty, mogłabym uznać brak Varena (jest on powodem, dla którego chcę kupić tę powieść XD) i przemianę Isobel (chociaż ja jestem dziwna i lubię rozpacz za utraconą miłością, ale nie zawsze), jednak intryguje mnie ten mrok i nawiązania do Poego. Cóż, dam szansę serii Kelly Creagh i obym po przeczytaniu "Kruka" nie zakrzyknęła: "Nevermore!" :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, co za podsumowanie! Ja tak nie krzyknęłam, więc jest dobrze i czekam na część trzecią i ma być tak dobra jak pierwsza. Kruk jest naprawdę świetny i żałuję, że nie mogę powiedzieć tego o Cieniach. :(

      Usuń
    2. Minęło tyle czasu i nic nie wiem o 3 części.... czy już może coś wiesz kiedy wydadzą?

      Usuń
    3. Chyba w lipcu tego roku ma być premiera w Stanach dopiero... :)

      Usuń
  3. Oficjalnie złamałaś mi serce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja najukochańsza seria (patrz nick:P)

      Usuń
    2. Upss.. :) No ale dwójka na serio nie jest tak dobra! :D

      Usuń
  4. Już od dłuższego czasu zastanawiam się na tą serią i nie mogę się zdecydować właśnie ze względu na bardzo różne opinie na jej temat. Jak nadarzy mi się okazja to pewnie przeczytam pierwszą część, szkoda tylko, że kontynuacja tak słabo wypada :(
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Isobel była inteligentną postacią? Osobiście bym tego nie powiedziała. Ciekawa też zbytnio nie była - ot zwykła amerykańska dziewczyna jak ich wiele w powieściach. Ponadto jakoś nie przypadła mi do gustu Gwen, wydaje mi się taka naciągana i jakby na siłę chciała zaistnieć, albo się po prostu pokazać, że "o jestem tutaj, zobacz!". Przynajmniej tak oceniam pierwszą część. Wiem, że druga nie będzie o wiele lepsza, ale też mam nadzieję, że nie będzie tragiczna. Okaże się, jak w końcu się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie taka była w pierwszym tomie (tu recenzuję drugi) i piszę, że w Cieniach zrobiła się właśnie taka, jak piszesz. Gwen odebrałam całkowicie inaczej niż ty. Dwójka jest gorsza, a czekam na trójkę - zobaczymy jak wyjdzie. :)

      Usuń
  6. Ja również zawiodłam się na drugiej części. Recenzje "Nevermore. Cienie" były (o dziwo) pozytywne, dlatego postanowiłam nie martwić się fatalnym początkiem i czytać dalej. Niestety, było gorzej. Również ubolewałam nad brakiem Varena w całej historii, bo jest on najlepszą postacią w serii. Pocieszenie miałam w Pinfeathersie :D Kapitalny bohater! Pierwsza część - powalająca, druga - niestety gorsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, też szukałam pocieszenia w Pinfeathersie i szkoda, że tak się skończyło z nim. :x

      Usuń
  7. Mnie tam ona się podobała tak samo jak pierwsza część.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza część już od dawna na półce, ale jakoś nie palę się do czytania jej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam "Nevermore"! Teraz czyham tylko na drugą część. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasem tak jest, ze seria ma dobry początek, a potem jakość spada

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wielką ochotę na pierwszą część, chociaż jak patrzę na te niskie oceny przy drugiej części, to zastanawiam się czy w ogóle jest sens to zaczynać czytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam obie części i obie mi się bardzo podobały:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chyba mam tak jak Ty. Muszę na własnej skórze przekonać się czy rzeczywiście jest tak słabo :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem zaskoczona. Prawdę powiedziawszy spodziewałam się nieco wyższej oceny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja z biegiem czasu zaczynam żałować, że tę drugą część oceniłam wysoko. Niby dałam mniej, niż tej pierwszej, ale teraz biję się w pierś, że za dużo. Cóż, czasem tak mam. W każdym razie - zgadzam się w całej rozciągłości.

    Plus TBM też przypominają mi Nevermore ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś mnie ta pozycja nie przekonuje, jednakże może kiedyś po nią sięgnę...Zobaczymy! Czekam na następne recenzje i zapraszam do mnie- na http://kraina--sztuki.blogspot.com/Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwsza część skradła moje serce. Teraz poszukuję drugiej w przystępnej cenie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O ile drugi tom jest gorszy od pierwszego, tak osobiście uważam, że trzeci jest najciekawszy z całej trylogii. Niedawno miałam przyjemność przeczytać go w oryginale i… cóż, zakochałam się w tej serii na nowo ;) Podobno polski przekład ma zostać wydany już wkrótce. Wiem, że tę recenzję pisałaś dawno, bo dwa lata temu, ale jeśli nadal miałabyś ochotę wrócić do tej historii, to gorąco polecam "Oblivion". I oczywiście mam nadzieję, że sklecisz dla nas wtedy jakąś recenzję, bo jestem ich fanką! :) Pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli chcesz pozostawić po sobie jakiś ślad - proszę przeczytaj post wyżej, żebyś wiedział/a przynajmniej, co komentujesz. =)